Andrzej "BOBO" Bobowski

Król "Polskich kibiców"

Włochy 1990

XIV /4/ COPPA DEL MONDO - ITALIA'90 FIFA WORLD CUP ITALIA'90 08.06 - 08.07.1990. /24 zespoły/ M.Ś. bez udziału Polaków.

I RUNDA
Grupa A 09.06.90. ITA - AUS 1:0 (0:0) Roma Stadio Olimpico
Grupa A 14.06.90. ITA - USA 1:0 (1:0) Roma Stadio Olimpico
Grupa E 17.06.90. BEL - URU 3:1 (2:0) Verona Stadio Bentegodi
Grupa A 19.06.90. ITA - CZE 2:0 (1:0) Roma Stadio Olimpico

II RUNDA /1/8 Finału/
25.06.90. ITA - URU 2:0 (0:0) Roma Stadio Olimpico

/1/4 Finały/
30.06.90. ITA - IRL 1:0 (1:0) Roma Stadio Olimpico
01.07.90. GER - CZE 1:0 (1:0) Milano Stadio San Siro /asyst. M. Listkiewicz/

1/2 Finały
02.07.90. GER - ENG 1:1 (0:0,1:1,1:1) k 4:3 Torino Stadio Delle Alpi
03.07.90. ITA - ARG 1:1 (0:0,1:1,1:1) k 3:4 Napoli Stadio San Paolo /asyst. M. Listkiewicz/

3 i 4 miejsce
07.07.90. ITA - ENG 2:1 (0:0) Bari Stadio San Nicola

FINAŁ
08.07.90. GER - ARG 1:0 (0:0) Roma Stadio Olimpico /asyst. M. Listkiewicz /

Zestawienie obejrzanych meczy w I Rundzie plus w strefie finałowej 4 + 7 = 11

Zestawienie obejrzanych reprezentacji. ITA * 7, GER * 3, ARG, CZE, ENG, URU. * 2, AUS, BEL, IRL, USA. * 1.

Po 10 latach powracam do Rzymu. Mistrzostwa rozpoczynam od wizyty u OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II.
W MEDIOLANIE podziwiam stadion SAN SIRO na miarę XXI wieku oraz polskiego sędziego M. Listkiewicza w meczu NIEMCY-CZECHY. Michał nie mógł zrozumieć w jaki sposób ominąłem wszystkie straże i znalazłem się po meczu w pokoju dla VIP-ów FIFA witając się z nim.
W Torino przed meczem ANGLIA-NIEMCY kibic angielski wyrywa mi z ręki bilet na mecz, ale bez kontrolki. Zrezygnowany idę pod stadion, z nadzieją że może uda mi się odkupić u "konika" bilet.
Tymczasem jakiś nieznajomy wręcza mi go w prezencie. Siedzę nad sektorem kibiców angielskich. Dają popis kibicowania, stadion mało co by się rozleciał, ciarki przechodzą mi po plecach, a mecz kończy się remisem 1:1. W karnych więcej szczęścia maja Niemcy wygrywając 4:3.
Z Torino przenoszę się do Neapolu na druga część horroru w wykonaniu gospodarzy i Argentyńczyków, a na linii biega wspomniany już Michał. Mecz podobnie jak w Torino kończy się remisem 1:1 i wynikiem w rzutach karnych 4:3 dla Argentyny. Po zdobyciu gola przez Maradonę siedzący koło mnie Włosi i Argentyńczycy cieszyli się jak dzieci . Moje zdziwienie rozwiał Włoch mówiąc, że on przyszedł tylko dla swego idola, Maradony.
Z finału godny podkreślenia jest fakt występu pierwszego polskiego sędziego liniowego M. Listkiewicza.
Na pożegnanie z Mundialem`90, w grupie dziennikarzy i trenerów z Polski udaje się na prywatną audiencję do papieża Polaka.