Andrzej "BOBO" Bobowski

Król "Polskich kibiców"

Jan Paweł II

Sport przeplatany audiencjami

W 1978 roku wyruszyłem na koniec świata, do Argentyny, gdzie miałem na własne oczy zobaczyć najlepszych piłkarzy globu, oraz na ich tle Polskich reprezentantów, którzy po remisie 1:1 z Portugalczykami w Chorzowie, wygrali swoją grupę eliminacyjną, kwalifikując się do finałów XI M.Ś. Argentyna '78. Dla mnie była to pierwsza w życiu wyprawa za ocean. Decyzje podjąłem już w 1974 r. podczas trwania meczu, pomiędzy Polską a Argentyną, a właściwie w momencie strzelenia pierwszego gola przez Grzegorza Lato, dla naszej reprezentacji. Ja pod naciskiem rodziny, a właściwie małżonki zamiast już w 1974 roku , pojechać za reprezentacją do Niemiec, dałem się namówić na kupno kolorowego telewizora. Błędu tego nie mogłem zrobić ponownie, cztery lata później.

W Argentynie zobaczyłem 7 spotkań piłkarskich, w tym mecz otwarcia z aktualnymi jeszcze mistrzami Świata z 1974 r. Niemcami, oraz gospodarzy z Brazylijczykami i Polską reprezentacją.

Do kraju wróciłem z miesiąc po mistrzostwach. Było to, niesamowite przeżycie, myślałem że już nic nie może mnie zaskoczyć. Tymczasem dzień później w dniu 16 października , po imieninach mojej małżonki, Teresy, przed wieczorem ludzie na ulicy zaczęli szeptać, ze papieżem wybrano Karola Wojtyłe. Wpadłem na plebanie, gdzie proboszcz potwierdził wiadomość wyboru Polaka, papieżem. Myślałem ze zrobię żonie niespodziankę, powiadamiając ją o tym fakcie, ale w domu już wszyscy wiedzieli. W euforii przyrzekliśmy sobie ze przy najbliższej okazji wybierzemy się do Rzymu. Z uwagi na to, że w domu się nie przelewało, postanowiliśmy połączyć wyjazd do papieża, z wizytą u moich przyjaciół kolekcjonerów odznak klubowych i federacji w Rzymie i Belgradzie, a ja w między czasie obejrzę mistrzostwa EURO '80. Jeszcze podczas lotu do Rzymu załatwiłem nam kwaterę, przy samym Watykanie w domu polskim - Centro Corda Cordi. Skąd miałem blisko do Ojca Świętego Jana Pawła II oraz stadionu. W dniu 14 czerwca wybrałem się do Neapolu na mecz Niemcy - Holandia pociągiem, super expresem relacji ROMA-NEAPOL-ROMA, aby zaraz po meczu wrócił do stolicy. Tym czasem super rapido wyjechał ze stacji początkowej z 4 godzinnym opóźnieniem i zamiast przed północą do Watykanu dotarłem wczesnym rankiem. Siostra zakonna gdy mnie zobaczyła, kazała mi budzić małżonkę i się prędko przebrać, ponieważ idziemy do Ogrodów Watykańskich na audiencje do Ojca Świętego, który będzie koncelebrował mszę świętą. Ojciec Święty po mszy poświęcił nam sporo czasu dopytując się z skąd jesteśmy, jaki mamy plany. W grupie oprócz nas byli znajomi Jana Pawła II z Wadowic, państwo Górscy u których był na stancji podczas nauki. Audiencję zakończyliśmy wspólnym zdjęciem. Ciekawostką jest fakt ze papież wziął moją małżonkę za rękę przyciągając ją do siebie, mówiąc choć maleńka bo nie będzie ciebie widać na zdjęciu, co przyjęli wszyscy gromkim śmiechem.

W następnej audiencji ale już generalnej bierzemy udziaż w dalekim kraju, Argentynie, gdzie los skrzyżował nasze drogi. Ja po 9 latach w 1987 r. odwiedzam ponownie Buenos Aires, ale tym razem towarzyszy mi już małżonka, która na własne oczy chce zobaczyć ludzi i krajobraz, których ciągle wspominałem. Tym bardziej że do końca nie wiedziałem czy wyjazd ten w ogóle dojdzie do skutku, ponieważ zamiast do Argentyny w 1986 r. skąd miałem zaproszenie, pojechałem do Meksyku na rozgrywane tam mistrzostwa świata MEXICO ’ 86. Po przyjeździe z mistrzostw, dostałem pismo z Działu Paszportów informujące mnie, ze mam paszport zatrzymany, ponieważ samowolnie zmieniłem kraj przeznaczenia.

W 1990 roku mistrzostwa odbywały się we Włoszech. Ja, pomimo że reprezentacja nie zakwalifikowała się do mistrzostw, prawem Kaduka wybrałem się do Rzymu, gdzie z skorzystałem z gościnności Ośrodka Corda Cordi. Zaraz po przylocie do Rzymu dzięki siostrom dostałem się na audiencje prywatną, gdzie Ojciec Święty widząc orła na klapie, przepytał mnie co ja tu robię, skoro nie ma tu naszej reprezentacji i komu kibicuje. Z przejęciem odpowiedziałem, ze bardzo żałuję ze nasi piłkarze nie wystąpią w turnieju oraz ze ja postaram się godnie reprezentować rzesze naszych kibiców. Ojciec Święty przeżegnał mnie, życząc dobrego widowiska. W połowie mistrzostw siostry zabrały mnie na audiencje generalną, przeniesioną do hali, z powodu brzydkiej pogody. Na pożegnanie z Mundialem '90, w grupie dziennikarzy i trenerów z Polski udaje się na prywatną audiencję do papieża Polaka. Podsumowując podczas 25 lat obecności na piłkarskich salonach zobaczyłem na własne oczy 7 ( siedem ) M.Ś. a na nich 98 meczy, tj tyle samo ile razy papież w tym samym czasie odwiedził Polskę ( 7 ), oraz pielgrzymował,( 98 ). Ja byłem na 4 (czterech) audiencjach w Watykanie i 1 (jednej) w dalekim kraju - Buenos Aires (Argentyna).